Kto jest właścicielem Facebooka w 2026 roku?
Formalnym właścicielem Facebooka jest spółka Meta Platforms z siedzibą w Menlo Park, kontrolowana przez jej założyciela, Marka Zuckerberga, który posiada około 13% akcji i pełni funkcję dyrektora generalnego. W praktyce daje mu to ogromny wpływ na kierunek rozwoju serwisu, jego politykę moderacji treści oraz sposób wykorzystywania danych użytkowników. Facebook jest dziś trzecim najczęściej odwiedzanym serwisem internetowym na świecie (stan na maj 2024 roku), a przeciętny użytkownik spędza na nim około 21 minut dziennie i posiada średnio 130 znajomych. Jeśli chcesz lepiej zrozumieć, kto i na jakich zasadach „rządzi” Facebookiem w 2026 roku, czytaj dalej.
Kto formalnie jest właścicielem Facebooka?
Od strony prawnej serwis Facebook jest własnością spółki Meta Platforms, która do listopada 2021 roku nazywała się Facebook, Inc. Zmiana nazwy miała podkreślić, że przedsiębiorstwo rozwija nie tylko sam portal społecznościowy, lecz także projekty związane z metawersum i wirtualną rzeczywistością 3D. To właśnie Meta jest stroną umów z reklamodawcami, odpowiada za infrastrukturę techniczną i jest globalnym administratorem danych użytkowników serwisu.
Meta jest spółką publiczną notowaną na giełdzie NASDAQ. Kurs jej akcji sięgał w 2021 roku okolic 380 dolarów za sztukę, a kapitalizacja giełdowa przekraczała 1 bilion dolarów. Później nastąpił ostry spadek – jednego dnia wartość spółki obniżyła się o 251 miliardów dolarów, co było rekordem w historii amerykańskiej giełdy. W kolejnych latach spółka wielokrotnie zmagała się z karami regulacyjnymi (m.in. 5 miliardów dolarów kary Federalnej Komisji Handlu w USA w 2019 roku), co wpływało na nastroje inwestorów. Mimo dużego rozproszenia akcjonariatu to jedna osoba pozostaje twarzą i głównym decydentem firmy.
Formalnym właścicielem Facebooka jest spółka Meta Platforms, ale realną kontrolę nad kierunkiem rozwoju serwisu zachowuje Mark Zuckerberg jako założyciel, dyrektor generalny i posiadacz uprzywilejowanego pakietu akcji.
Jaką rolę odgrywa Mark Zuckerberg?
Mark Zuckerberg stworzył zalążek Facebooka w 2004 roku na Uniwersytecie Harvarda, startując z projektem TheFacebook dla studentów tej uczelni. Na uruchomienie serwisu w lutym 2004 roku on i Eduardo Saverin wyłożyli po 1000 dolarów, a niedługo później dopłacili jeszcze 15 000 dolarów; pierwszy serwer kosztował ich 85 dolarów miesięcznie. W pierwszej dobie zarejestrowało się 1200 osób, a w czerwcu 2004 serwis miał już 250 tysięcy studentów z 34 uczelni. Z czasem portal otwarto dla wszystkich użytkowników powyżej 13. roku życia, a w 2025 roku z Facebooka korzystało około 3,07 miliarda osób miesięcznie. Największe rynki to dziś Indie (ok. 580 milionów użytkowników) oraz Stany Zjednoczone (ok. 280 milionów).
Historia powstania i wczesny rozwój Facebooka
Wokół początków Facebooka narosło wiele legend. W liceum Phillips Exeter Academy istniał już projekt katalogu zdjęć uczniów autorstwa Krisa Tillery’ego, z którym Zuckerberg się znał. Po odejściu Tillery’ego na studia projekt został porzucony, a Zuckerberg stworzył później własne wersje tego pomysłu – najpierw kontrowersyjny Facemash, a następnie TheFacebook.
Facemash, strona porównująca atrakcyjność studentów, powstała poprzez zhakowanie baz danych uniwersytetu i ściągnięcie zdjęć legitymacyjnych bez zgody zainteresowanych. W ciągu pierwszych czterech godzin działania wygenerowała ona 22 tysiące odsłon, a Zuckerbergowi groziło za nią wydalenie z Harvardu oraz zarzuty naruszenia prywatności. Ostatecznie zostały one wycofane, ale aferę tę do dziś przywołuje się jako przykład jego bardzo swobodnego podejścia do danych osobowych.
W 2003 roku, w prywatnej rozmowie ze znajomym, 19‑letni Zuckerberg miał nazwać użytkowników, którzy dobrowolnie przekazali mu swoje dane, „pieprzonymi kretynami” („dumb f*cks”). Cytat ten wielokrotnie wraca w debacie o tym, jak założyciel serwisu faktycznie postrzega prywatność jego użytkowników.
Obok Zuckerberga i Saverina oficjalnymi współtwórcami serwisu byli Dustin Moskovitz, Andrew McCollum oraz Chris Hughes. W pierwszych latach kluczową rolę odgrywali także pierwsi inwestorzy: latem 2004 roku Peter Thiel zainwestował 500 tysięcy dolarów w zamian za 7% udziałów (wyceniając firmę na 5 milionów dolarów), a w maju 2005 roku Jim Breyer zainwestował 13 milionów dolarów przy wycenie spółki na poziomie 98 milionów dolarów.
Nie bez znaczenia były również spory prawne. W 2008 roku zawarto ugodę z braćmi Winklevoss, którzy zarzucali Zuckerbergowi kradzież pomysłu na serwis. Ugoda opiewała na 20 milionów dolarów w gotówce oraz 1,2 miliona akcji Facebooka (wartych około 300 milionów dolarów w momencie wejścia spółki na giełdę). Przed ugodą Zuckerberg miał włamać się na skrzynki e‑mail redaktorów gazety The Harvard Crimson, którzy badali tę sprawę, co tylko wzmocniło kontrowersje wokół jego metod działania.
W miarę rozwoju serwisu następowały kolejne ważne wydarzenia biznesowe: w 2005 roku za 200 tysięcy dolarów odkupiono domenę facebook.com, w 2007 roku Microsoft kupił 1,6% akcji za 240 milionów dolarów, wyceniając wówczas portal na 15 miliardów dolarów, a w 2010 roku Facebook zapłacił 8,5 miliona dolarów za domenę fb.com. W 2008 roku uruchomiono polską wersję językową serwisu, przygotowaną oddolnie przez polskojęzyczną społeczność.
Kulminacją pierwszej fazy rozwoju był debiut giełdowy (IPO) 17 maja 2012 roku. Akcje zadebiutowały w cenie 38 dolarów za sztukę, co wyceniało spółkę na 104 miliardy dolarów. W kolejnych miesiącach kurs gwałtownie spadał, osiągając we wrześniu 2012 roku minimum na poziomie 17,73 dolara. W tym samym roku Zuckerberg odwiedził także Rosję, gdzie spotkał się z premierem Dmitrijem Miedwiediewem, próbując wzmocnić pozycję serwisu na tamtejszym rynku.
Założyciel i główny twórca serwisu
Zuckerberg programuje od dzieciństwa – już jako nastolatek napisał system ZuckNet do komunikacji między domem a gabinetem dentystycznym ojca. Na Harvardzie stworzył kontrowersyjny serwis Facemash, a następnie przeniósł się do Kalifornii, gdzie wraz ze współzałożycielami rozwijał Facebooka. Od początku pełni funkcję dyrektora generalnego, a w 2010 roku tygodnik Time uznał go za „Człowieka Roku”. W miarę rozwoju firmy budował wokół siebie silny kult założyciela, spotykając się z przywódcami państw, inwestorami oraz podejmując decyzje o odrzuceniu potencjalnych przejęć – jak słynna, odrzucona oferta Yahoo na 1 miliard dolarów w 2006 roku.
Udziały, majątek i realna kontrola
Choć Facebook/Meta to dziś gigant notowany na giełdzie, Zuckerberg zachował istotny pakiet udziałów. Według danych z artykułu nadal posiada około 13% akcji, co przy wycenach spółki przekłada się na majątek liczony w dziesiątkach, a nawet setkach miliardów dolarów. W 2024 roku Forbes szacował jego majątek na około 200 miliardów dolarów, a w lutym 2025 roku na 254,1 miliarda dolarów.
Warto zwrócić uwagę, że w strukturze spółki występują akcje uprzywilejowane – dzięki temu Zuckerberg, mimo że nie ma większości kapitałowej, kontroluje znaczną część głosów na walnym zgromadzeniu. To właśnie on nadaje ton decyzjom o strategii rozwoju, największych inwestycjach czy zmianach zasad moderacji treści. Z tej pozycji odpowiada także za reakcje firmy na afery związane z prywatnością, manipulacją opinią publiczną czy zdrowiem psychicznym użytkowników – co w ostatnich latach coraz częściej staje się przedmiotem pozwów i przesłuchań przed parlamentami.
Najważniejsze decyzje dotyczące treści
Jako dyrektor generalny Zuckerberg osobiście ogłasza zmiany zasad działania serwisu. W styczniu 2025 roku zapowiedział odejście od polityki fact-checkingu i zastąpienie jej systemem Community Notes, wzorowanym na rozwiązaniu stosowanym w portalu X zarządzanym przez Elona Muska. Jednocześnie zapowiedział większą obecność treści politycznych i aktywistycznych, a także ograniczenie części regulacji dotyczących wpisów o imigracji czy gender.
Wcześniej, w styczniu 2021 roku, to on ogłosił blokadę kont Donalda Trumpa na Facebooku i Instagramie „na czas nieokreślony” po wydarzeniach związanych z atakiem na Kapitol. Widać więc, że osoba założyciela ma realny wpływ nie tylko na rozwój biznesu, ale też na kształt debaty publicznej na platformie. Dokumenty sądowe z 2023 roku sugerują ponadto, że Zuckerberg miał wielokrotnie odrzucać inicjatywy menedżerów zmierzające do poprawy samopoczucia nastolatków oraz zawetować usunięcie filtrów symulujących operacje plastyczne na Instagramie, co pokazało, że priorytetem firmy pozostaje zaangażowanie użytkowników, nawet kosztem ich zdrowia psychicznego.
Czy użytkownik może być „właścicielem” na Facebooku?
W języku potocznym często mówi się, że ktoś „jest właścicielem fanpage’a” albo „ma swoją stronę na Facebooku”. Formalnie nie jest to własność w sensie prawnym – infrastruktura i marka należą do Meta Platforms. Z punktu widzenia prawa ochrony danych oraz regulaminu platformy pojawia się jednak pojęcie administratora i współadministratora danych.
Fanpage i ich administratorzy
W wyroku z 5 czerwca 2018 roku (C‑210/16) Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że właściciel firmowego fanpage’a na Facebooku jest administratorem danych osobowych osób, które wchodzą w interakcje z daną stroną. Dotyczy to obserwujących profil, osób klikających „Lubię to”, komentujących posty, a także odbiorców kierowanych reklam.
Oznacza to, że przedsiębiorca prowadzący fanpage – np. e‑sklep z odzieżą męską – nie tylko korzysta z narzędzi Facebooka, ale również sam decyduje o celach i sposobach przetwarzania danych dla swoich działań marketingowych. W efekcie musi zrealizować obowiązek informacyjny z art. 13 RODO, aktualizując własną politykę prywatności i linkując ją na stronie fanpage’a.
Współadministrator danych z Facebookiem
TSUE uznał, że w takim modelu Facebook i właściciel fanpage’a są współadministratorami danych. Oznacza to konieczność ustalenia, kto za co odpowiada: za realizację praw osób, których dane dotyczą, za reakcję na sprzeciw wobec profilowania czy za obsługę żądań usunięcia danych. W czerwcu 2020 roku Facebook opublikował standardową umowę dotyczącą współadministrowania danymi, która wiąże wszystkich posiadaczy fanpage’y w Unii Europejskiej.
Czy różni się pod tym względem zwykły profil prywatny? Jeżeli ktoś prowadzi stronę wyłącznie w ramach życia osobistego – dzieli się zdjęciami kotów czy przemyśleniami o lidze piłkarskiej – taka aktywność nie jest objęta RODO. Status współadministratora i związane z nim obowiązki pojawiają się w momencie, gdy fanpage służy działalności zawodowej lub gospodarczej.
Kto odpowiada za dane osobowe na Facebooku?
Pytanie o „właściciela Facebooka” bardzo często dotyczy w praktyce tego, kto odpowiada za przetwarzanie danych osobowych w różnych sytuacjach: przy zwykłym korzystaniu z serwisu, prowadzeniu fanpage’a, osadzaniu wtyczek czy kierowaniu reklam. Warto przy tym pamiętać, że już w 2012 roku Facebook przechowywał ponad 980 petabajtów danych, a dziennie przybywało ponad 0,5 petabajta nowych informacji. Dziś wolumen ten jest wielokrotnie większy, a sposób jego wykorzystania – przedmiotem sporów regulacyjnych na całym świecie.
RODO, administrator i podstawa prawna
Zgodnie z RODO administratorem jest podmiot, który decyduje o celach i sposobach przetwarzania danych. W przypadku Facebooka takim podmiotem jest Meta, ale – jak pokazały wyroki TSUE – odpowiedzialność rozkłada się szerzej. Dla działań marketingowych na fanpage’ach najczęściej stosuje się podstawę z art. 6 ust. 1 lit. f RODO, czyli prawnie uzasadniony interes administratora. Obejmuje on m.in. promocję i prowadzenie reklam w serwisie.
Gdy reklamy są bardzo mocno spersonalizowane, wchodzi w grę profilowanie. Europejska Rada Ochrony Danych wskazuje, że w takiej sytuacji profilowanie może wywoływać istotny wpływ na osobę, więc wymagana jest wyraźna zgoda, a nie tylko powołanie się na interes administratora. Zlekceważenie tych zasad kosztowało Metę bardzo drogo – np. w Norwegii nałożono na spółkę karę w wysokości 100 tysięcy dolarów dziennie (lipiec 2023) za nielegalne profilowanie reklam behawioralnych.
Wtyczka Facebooka na stronie i wyrok C‑40/17
Drugi ważny wyrok TSUE z 29 lipca 2019 roku (C‑40/17) dotyczył firmy modowej Fashion ID, która zamieściła na swojej stronie internetowej wtyczkę Facebooka. Element ten nie był prostym linkiem – pokazywał, którzy znajomi użytkownika polubili fanpage marki, umożliwiał szybkie kliknięcie „Lubię to”, a przy okazji przekazywał dane odwiedzającego bezpośrednio do Facebooka.
Trybunał uznał, że właściciel strony z taką wtyczką również staje się administratorem danych, które trafiają do Facebooka: adresu IP, informacji o urządzeniu, a często także danych zapisanych w plikach cookies. Co więcej, w tym zakresie jest razem z Facebookiem współadministratorem danych i musi zadbać o ważną podstawę prawną (zgoda lub uzasadniony interes) oraz przejrzystą informację dla użytkownika.
Pliki cookies i zgoda użytkownika
W Polsce kwestię zgody na pliki cookies reguluje Prawo telekomunikacyjne. Wymaga ono, aby zgoda była konkretna – nie wystarcza więc jedno ogólne kliknięcie „akceptuję wszystko” dla wielu celów jednocześnie, w tym dla przekazywania danych do Facebooka. Dobrym wzorcem są rozwiązania stosowane przez brytyjski urząd ds. ochrony danych, gdzie użytkownik może osobno zaznaczyć, na jakie kategorie cookies się godzi.
| Podmiot | Co „posiada” na Facebooku | Główna podstawa prawna / rola |
| Meta Platforms | Marka Facebook, infrastruktura, globalne bazy danych | Administrator danych serwisu, właściciel platformy |
| Mark Zuckerberg | Około 13% akcji, kontrola zarządcza | Dyrektor generalny, główny decydent strategiczny |
| Właściciel fanpage | Treści fanpage’a, kampanie reklamowe | Administrator i współadministrator danych obserwujących |
Właściciel firmowego fanpage’a na Facebooku nie jest właścicielem platformy, ale staje się administratorem oraz współadministratorem danych osobowych swoich odbiorców razem z Meta Platforms.
Jak działa Facebook od strony technicznej?
Skala działania Facebooka wymusiła powstanie własnych, bardzo zaawansowanych rozwiązań technologicznych. Nie chodzi tylko o serwery czy łącza, ale także o sposób pisania kodu, przechowywania danych oraz obsługi miliardów zapytań dziennie.
Dominujący niebieski kolor interfejsu nie jest przypadkowy – wynika z faktu, że Mark Zuckerberg jest daltonistą, a barwą, którą widzi najlepiej, jest właśnie niebieski. W tle działania portalu stoi natomiast ogromny stos technologiczny. Podstawowa część kodu została napisana w PHP, ale jest automatycznie tłumaczona na C++ za pomocą autorskiego narzędzia HipHop for PHP, co pozwoliło zredukować obciążenie procesorów serwerów nawet o 50%.
Już około 2012 roku plik wykonywalny odpowiedzialny za działanie serwisu ważył około 1,5 GB; jego kompilacja trwała 15 minut, a dystrybucja na tysiące serwerów odbywała się z użyciem technologii BitTorrent. Dane użytkowników przechowywane są w trójstopniowym modelu: najczęściej oglądane zdjęcia i treści trafiają do systemu Haystack, rzadziej wyświetlane – do warstwy F4, a archiwalne informacje są przenoszone do systemu offline, gdzie nieużywane dyski są automatycznie wyłączane, aby oszczędzać energię.
Od 2014 roku Facebook posiada też specjalny adres w sieci Tor, umożliwiający bezpieczniejszy dostęp użytkownikom z krajów o wysokim poziomie cenzury. W 2016 roku korzystał z niego ponad milion użytkowników miesięcznie. Z kolei komunikator Facebooka przeszedł własną ewolucję: w 2008 roku wystartował jako Facebook Chat, w 2011 roku został wydzielony jako osobna aplikacja Messenger, a od końca 2019 roku rejestracja wymagała już posiadania konta na Facebooku. W lutym 2024 roku, w związku z unijnym Akt o rynkach cyfrowych (DMA), wprowadzono możliwość rozłączenia kont, a 15 grudnia 2025 roku wyłączono dedykowaną aplikację Messengera na systemy Windows 10 i macOS.
Kontrowersje wokół prywatności i inwigilacji
Znajomość tego, kto formalnie „posiada” Facebooka, jest ważna także dlatego, że odpowiada on za jedną z największych machin zbierania danych w historii. Ostatnie kilkanaście lat to długa lista afer, które pokazały, jak dalece Meta gotowa jest posunąć się w wykorzystywaniu informacji o użytkownikach.
Jedną z najbardziej znanych jest sprawa Cambridge Analytica. Globalnie wyciek objął dane około 87 milionów użytkowników, z czego 57 tysięcy pochodziło z Polski. W 2019 roku amerykańska Federalna Komisja Handlu (FTC) nałożyła na Facebooka rekordową wówczas karę 5 miliardów dolarów za naruszenia prywatności związane z tą aferą. W lipcu 2025 roku Zuckerberg i kierownictwo Mety zawarli dodatkowo ugodę z akcjonariuszami opiewającą na 8 miliardów dolarów, dotyczącą roszczeń o zwrot kosztów poniesionych przez spółkę na kary za naruszenia prywatności.
Kolejne głośne sprawy pokazują, że problemy te nie są incydentem, ale raczej stałym elementem modelu biznesowego. W 2012 roku sąd w USA zobowiązał Facebooka do zapłaty 10 milionów dolarów na cele charytatywne za używanie wizerunków i nazwisk użytkowników w reklamach bez ich wiedzy i zgody. Austriacki student prawa Max Schrems po otrzymaniu od Facebooka płyty CD ze swoimi danymi odkrył na niej „usunięte” wpisy, wiadomości i polubienia, co dowiodło, że portal trwale przechowuje skasowane treści.
Meta eksperymentowała również z różnymi formami śledzenia aktywności poza samą platformą. Narzędzie reklamowe Beacon potajemnie przesyłało na Facebooka informacje o zakupach dokonywanych przez użytkowników na zewnętrznych stronach; przeciwko tej funkcji zaprotestowało 46 tysięcy osób. Z kolei należąca do Facebooka aplikacja Onavo VPN była wykorzystywana do szpiegowania ruchu użytkowników w konkurencyjnych aplikacjach (m.in. Snapchat, YouTube, Amazon) przy użyciu ataku typu man‑in‑the‑middle i specjalnego certyfikatu SSL – co ujawniły dokumenty sądowe w 2024 roku.
W tle pojawiały się też jeszcze poważniejsze pomysły: Facebook miał wysyłać przedstawicieli do szpitali, próbując pozyskać dane medyczne pacjentów (oficjalnie do celów badawczych). Projekt ten został wstrzymany dopiero po wybuchu afery Cambridge Analytica. W 2024 roku świat obiegła również informacja o wieloletnim przechowywaniu haseł użytkowników w formie niezaszyfrowanej; za to naruszenie Meta została ukarana kwotą 390 milionów złotych.
Już we wczesnych latach działalności firma sięgała po agresywne metody pozyskiwania nowych użytkowników. Algorytm „Find Friends” masowo skanował skrzynki pocztowe, a następnie wysyłał zaproszenia do kontaktów użytkowników, co doprowadziło m.in. do blokowania maili z serwerów Facebooka przez Microsoft do 2007 roku.
Wpływ społeczny, zdrowie psychiczne i moderacja
Facebook, jako jeden z głównych „właścicieli” naszej uwagi online, wpływa nie tylko na dane osobowe, ale i na zdrowie psychiczne czy jakość debaty publicznej. Częścią odpowiedzi na pytanie „kto nim rządzi?” jest więc także zrozumienie, jakie decyzje zapadały w sprawie algorytmów i moderacji.
W 2012 roku Facebook przeprowadził głośny, lecz początkowo tajny eksperyment psychologiczny na próbie ok. 700 tysięcy nieświadomych użytkowników. Z ich News Feedów celowo usuwano część pozytywnych lub negatywnych postów, aby sprawdzić, czy można na odległość manipulować nastrojem. Badanie wykazało, że emocje użytkowników da się „przesuwać” poprzez selekcję treści – co wywołało burzę wokół etyki takich działań.
W lipcu 2020 roku uruchomiono wtyczkę Unfollow Everything, która pozwalała użytkownikom wyczyścić ich oś czasu i była wykorzystywana do badań nad wpływem News Feeda na psychikę. Facebook zablokował narzędzie, a jego autora permanentnie zbanował, co wielu badaczy uznało za próbę utrudniania niezależnych badań nad skutkami korzystania z platformy.
W 2021 roku była pracownica firmy, Frances Haugen, ujawniła wewnętrzne dokumenty („Facebook Papers”), z których wynikało, że algorytmy serwisu zostały celowo zaprojektowane tak, aby promować kontrowersje, nienawiść i radykalizację, ponieważ tego typu treści zwiększają czas spędzany na platformie. W połączeniu z informacjami o ignorowaniu ostrzeżeń dotyczących zdrowia psychicznego nastolatków oraz blokowaniu inicjatyw pro‑wellbeing, obraz odpowiedzialności Mety za skutki społeczne działania Facebooka staje się wyjątkowo niepokojący.
Niewystarczająca moderacja doprowadziła także do tragicznych wydarzeń poza światem wirtualnym. Pod koniec 2013 roku moderacja treści w języku birmańskim opierała się na zaledwie jednej osobie, co umożliwiło mnichowi Wirathu szerzenie mowy nienawiści przeciwko muzułmanom bez większych przeszkód. W efekcie doszło do krwawych zamieszek w Mandalaj, a ONZ uznała rolę Facebooka w eskalacji przemocy za istotną. Podobnie w Indonezji algorytmy promowały fałszywe plotki o porywaniu dzieci do prostytucji, co doprowadziło do samosądów i ataków na niewinnych ludzi.
Kontrowersje budziła też funkcja „Osoby, które możesz znać”, wprowadzona w 2008 roku. W praktyce potrafiła ona łączyć ze sobą osoby w sposób naruszający prywatność – np. sugerować pracownicy seksualnej dodanie do znajomych jej klientów, co mogło prowadzić do realnego zagrożenia dla tych osób.
Jak zmienia się podejście Mety do treści?
W 2025 roku Meta Platforms ogłosiła powrót do „korzeni wolności słowa”. Mark Zuckerberg zapowiedział rezygnację z dotychczasowego systemu fact-checkingu i przejście na model oparty na komentarzach społeczności (Community Notes). Fakt‑checkerzy, którzy mieli weryfikować prawdziwość treści, według jego słów okazali się zbyt politycznie stronniczy, co osłabiło zaufanie do całego mechanizmu.
Równolegle spółka uprościła część zasad dotyczących treści na temat imigracji i gender, uznając, że wcześniejsze regulacje „nie nadążają” za głównym nurtem debaty. Zmienia się też sposób działania filtrów treści Facebooka: zamiast skupiać się na naruszeniach polityki platformy, mają one koncentrować się przede wszystkim na treściach jawnie nielegalnych i w rażący sposób łamiących regulamin.
Większą rolę ma pełnić system zgłoszeń nieodpowiednich treści oparty na działaniach użytkowników. Meta zdecydowała również o ulokowaniu części zespołu moderującego w Teksasie, a nie w Kalifornii, aby zmniejszyć ryzyko jednostronnej perspektywy politycznej. W debacie publicznej budzi to pytanie: czy przeniesienie akcentu na reakcje społeczności i mniej sztywnych zasad moderacji poprawi jakość dyskusji, czy raczej zwiększy wpływ dezinformacji – zwłaszcza w krajach, gdzie już wcześniej algorytmy sprzyjały szerzeniu nienawiści?
Po wycofaniu systemu fact-checkingu i przesunięciu filtra na treści jawnie nielegalne, odpowiedzialność za to, co widzimy na Facebooku, w jeszcze większym stopniu przenosi się z firmy na samych użytkowników.
Cenzura, polityka i praktyki monopolistyczne
Facebook, jako globalna platforma komunikacyjna, znalazł się także w centrum sporów o cenzurę państwową, wolność słowa i nadużywanie pozycji dominującej. Z jednej strony bywa oskarżany o zbyt daleko idącą moderację i stronniczość polityczną, z drugiej – o zbyt uległe podejście wobec autorytarnych rządów.
W kwietniu 2020 roku, pod groźbą zablokowania lokalnych serwerów, Facebook zgodził się na cenzurowanie postów o charakterze antyrządowym dla użytkowników z Wietnamu. Podobnie w sierpniu 2020 roku platforma zablokowała, pod presją władz Tajlandii i groźbą odpowiedzialności karnej dla pracowników, liczącą milion członków grupę Royalist Marketplace, na której krytykowano tajską rodzinę królewską.
W lutym 2021 roku Facebook całkowicie zablokował australijskim użytkownikom możliwość udostępniania i wyświetlania treści informacyjnych w proteście przeciwko planowanym opłatom na rzecz wydawców. W Polsce spór o prawo autorskie rozgorzał we wrześniu 2024 roku, gdy Meta usunęła zdjęcia z podglądu linków do krajowych portali informacyjnych po nowelizacji przepisów nakazujących płacenie wydawcom za treści. Sprawą zajął się UOKiK, podejrzewając Metę o nadużywanie pozycji dominującej na rynku.
W styczniu 2025 roku pojawiły się doniesienia, że Facebook systematycznie blokuje linki prowadzące do Pixelfed – zdecentralizowanego, niezależnego konkurenta Instagrama. Dodało to argumentów krytykom twierdzącym, że spółka wykorzystuje swoją skalę nie tylko do monetyzowania danych, ale także do duszania konkurencji.
Na poziomie moderacji treści politycznych Meta od dawna mierzy się z zarzutami stronniczości ideologicznej. Krytycy wskazują, że platforma toleruje symbole komunistyczne, podczas gdy dużo agresywniej usuwa treści prawicowe, konserwatywne czy narodowe. Jednocześnie zasady moderacji opierają się na tajnych regulaminach, do których dostęp mają jedynie zewnętrzni moderatorzy, co utrudnia użytkownikom zrozumienie, dlaczego ich treści są usuwane lub ograniczane.
W tym kontekście pytanie „kto jest właścicielem Facebooka?” nabiera dodatkowego znaczenia: chodzi nie tylko o strukturę kapitałową, ale o to, kto w praktyce decyduje, co wolno powiedzieć, co zobaczymy w News Feedzie oraz jak wykorzystywane są dane miliardów ludzi z całego świata – od nastolatków w USA i Europie, po użytkowników z krajów o słabych instytucjach demokratycznych, dla których Facebook bywa głównym źródłem informacji.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Kto w rzeczywistości decyduje o kierunku rozwoju Facebooka?
Głównym decydentem jest Mark Zuckerberg, który mimo posiadania około 13% udziałów, kontroluje firmę dzięki uprzywilejowanym akcjom. Jako dyrektor generalny Meta Platforms ma decydujący głos w sprawach strategii i moderacji.
Czy prowadząc stronę firmową na Facebooku muszę przestrzegać RODO?
Tak, jako założyciel fanpage’a stajesz się współadministratorem danych odwiedzających Cię użytkowników wspólnie z koncernem Meta. Masz więc obowiązek m.in. udostępnić im odpowiednią politykę prywatności.
Skąd wziął się charakterystyczny, niebieski wygląd portalu?
Niebieska kolorystyka platformy została wybrana ze względu na daltonizm Marka Zuckerberga. Twórca serwisu przyznał, że jest to barwa, którą dostrzega najbardziej wyraźnie.
Jak zmieniły się zasady walki z dezinformacją na Facebooku w 2025 roku?
Serwis wycofał się z zewnętrznego weryfikowania faktów, zastępując je notatkami tworzonymi przez samą społeczność. Złagodzono też restrykcje dotyczące niektórych tematów światopoglądowych, skupiając się głównie na postach niezgodnych z prawem.
Jakie konsekwencje poniosła Meta za wyciek danych w aferze Cambridge Analytica?
Przedsiębiorstwo zostało ukarane rekordową grzywną w wysokości 5 miliardów dolarów przez Federalną Komisję Handlu. Dodatkowo w 2025 roku spółka zawarła ugodę z udziałowcami opiewającą na kolejne 8 miliardów dolarów.